Zaloguj się do relacji... czyli diabeł się w ornat ubrał i ogonem ma mszę dzwoni
Przeglądając sobie wieczorem LinkedIn, zauważyłem post Agory reklamujący akcję edukacyjną o tytule „Zaloguj się do relacji – Zadbaj o relację z bliskimi”.
Inicjatywa ma na celu krzewienie wiedzy na temat świadomego korzystania z telefonów, skupiając się głównie na social mediach. Wyjaśnia zagrożenia i daje "cenne rady" okiem kilku zaangażowanych fundacji. Patronat objęły największe medialne marki telewizyjne, radiowe oraz internetowe, w tym Bauer Media, Ringier Axel Springer, WP, TVP czy Warner Bros. Discovery.
Śmiem wątpić w prawdziwość tych intencji. Mamy tu idealny przypadek na tzw causewashing (czyli wykorzystywanie szczytnej idei do ocieplania wizerunku korporacji) i hipokryzję firm, których model biznesowy opiera się na ekonomii uwagi (attention economy).
Większość tych korporacji zarabia na reklamach, a ich celem jak każdej firmy jest maksymalizacja zysków. Tę natomiast robi się, monetyzując to, co mamy najcenniejsze: naszą uwagę i czas. Jak użytkownik ma zakończyć "sesję", jeżeli bombardujecie go nowymi kaflami z sensacją, a w walce o jego zaangażowanie posuwacie się do sztuczek i przejmujecie akcję po wciśnięciu przycisku "Wstecz"?
Szkoda, że ta zacna inicjatywa de facto jest dla korposów tylko kolejną okazją do pokazania swojej czułej i odpowiedzialnej społecznie strony. Ot, korporacyjne poklepanie się po ramieniu - good job!
Strona projektu znajduje się pod adresem zalogujsiedorelacji.pl. Na wstępie wita nas olbrzymi nagłówek: „TELEFON OKRADA CIĘ Z CZASU DLA BLISKICH”. Gratulacje za hasło, które idealnie odwraca kota ogonem. Przerzucanie winy na "telefon" to sprytny zabieg PRowy. Telefon to tylko narzędzie. Treści oraz sposób, w jaki użytkownicy są zmuszani z nich korzystać, kreujecie i wymuszacie Wy – drodzy uczestnicy tej zacnej inicjatywy. Koń by się uśmiał.

Komentarze
Prześlij komentarz