Andrzej Skworz zgruzował Bartosza Węglarczyka i Magdalenę Rigamonti
| Onet zgruzowany przez Andrzeja Skworza za medialny lincz na Joannie Kos-Krauze |
W sprawie Joanny Kos-Krauze Onet wypluł kilkanaście tekstów. Inne media tylko zdawkowo odnotowały temat i nie ciągneły go dalej. Przez kilka dni temat ten świecił na jedynce w Onecie, b a dziś 04.05 ani widu ani słychu.
Redaktor naczelny Press Andrzej Skworz postanowił zabrać krytyczny głos w sprawie tej akcji, którą nazywa po prostu zwykłym linczem.
https://www.press.pl/tresc/92906,przerwijmy-ten-lincz_-andrzej-skworz-komentuje-nagonke-onetu-na-joanne-kos-krauze
Andrzej Skworz argumentuje, że sądowy zakaz publikacji nie jest przejawem systemowej cenzury, lecz standardowym narzędziem ochrony praw osoby prywatnej, dlatego próba przedstawienia redakcji jako „bohaterskiego obrońcy wolności” stanowi nadużycie. Podkreśla przy tym, że nazywanie tej sytuacji mianem SLAPP-u jest logicznym błędem, ponieważ mechanizm ten z definicji służy silnym podmiotom do uciszania słabszych, podczas gdy w tym przypadku to wielka korporacja medialna wykorzystuje swoją potęgę przeciwko jednostce. W rezultacie narracja o walce z opresją służy jedynie zamaskowaniu faktu, że to medium dysponuje w tym sporze realną przewagą i aparatem wpływu.
Skworz punktuje dysproporcję sił. Z jednej strony wielki koncern, armia prawników i zasięgi liczone w milionach. Z drugiej – osoba prywatna, artystka, która od dekady nie zrobiła filmu. Onet robi z niej potwora, a Skworz pyta wprost: "Strzelacie z dział pancernika do drewnianej rzecznej łódki?”. No właśnie. To nie jest dziennikarstwo śledcze, to jest polowanie.
Bartosz Węglarczyk, w swoim stylu, zaczął sypać wielkimi słowami i nazwiskami - św. Augustyn, Camus, konstytucja. Skworz to wyśmiał. To tak, jakbyś dostał mandat za parkowanie na zakazie i tłumaczył strażnikowi miejskiemu, że walka o wolne miejsce postojowe to dziedzictwo Mandeli. Żenada.
Onet przestał być kontrolerem władzy, a stał się łowcą. Wybrali ofiarę, osaczyli ją i rozszarpują na oczach wszystkich, bo wiedzą, że wygeneruje to miliony odsłon reklam. Andrzej Skworz powiedział to, co wielu myślało, ale bali się narazić wpływowemu portalowi: To nie jest wolność słowa. To jest zwykłe, ordynarne świństwo.
Andrzej Skworz zaczyna mocno: "Nawet najgorszy złoczyńca ma prawo do sądu, obrony i wyroku. Joanna Kos-Krauze została tego prawa w praktyce pozbawiona. Jest ofiarą linczu." i kończy mocno "To, co robicie, jest niegodne naszego zawodu. I po prostu nieprzyzwoite."
Komentarze
Prześlij komentarz